Brutalnie szczerze o pieniądzach

Jak to mówią świat kręci się wokół seksu i pieniędzy, lub wszystko kręci się wokół seksu i pieniędzy. No cóż tak to już jest w naturze z organizmami żywymi, że dążą do zdobywania zasobów i rozmnażania się, ludzie w większości nie są wyjątkiem od tej reguły. W tym poście skupię się na opisie drugiej „osi obrotu wszystkiego” – wymienniku materii i zasobów, czyli o pieniądzach.

Moim celem nie jest wydawanie opinii i poglądów, tylko opis rzeczywistości taką jaką ona jest. W tej kwestii najlepiej się sprawdza nauka, czyli coś co jest oparte na doświadczeniu. Przytoczę najbardziej intrygujące i dające do myślenia badania wpływu pieniędzy na zachowanie człowieka.

Jak wiele ludzie są w stanie zrobić dla pieniędzy? Przykładowo dla miliona dolarów 65% osób spędziłoby rok na bezludnej wyspie, a 30% poszłoby do więzienia, za 3 miliony dolarów 7% byłoby gotowych kogoś zamordować. Takie są wyniki badań dr Marshy Richins, badającej materializm.

W jednym z badań zaproszeni ludzie mieli czekać na rozpoczęcie pewnego eksperymentu przed ekranem komputera; losowo 1/3 ludzi oglądała na nim czarny ekran, 1/3 ryby i 1/3 banknoty. Potem powiedziano im, że w ramach badań będą musieli przeprowadzić rozmowę z inną osobą, ale zanim to zrobią, mieli dla tej osoby przygotować krzesło. Osoby, które oglądały ryby lub czarny ekran, stawiały krzesło średnio w odległości 76 cm od siebie, osoby, które patrzyły wcześniej na pieniądze, stawiały to krzesło średnio w odległości 114 cm od siebie. W innym z eksperymentów ludzie pod pretekstem oceny zwinności palców mieli w jednej grupie liczyć 80 kawałków papieru, a w drugiej 80 banknotów. Następnie poproszono ich, aby włożyli rękę do zimnej wody. Okazało się, że ludzie, którzy liczyli wcześniej pieniądze, lepiej znosili ból i wykonywali to zadanie, ponieważ pieniądze uaktywniły w nich wcześniej poczucie siły. W innym eksperymencie badani grali w grę Monopoly. Jedni dostali do grania 4000 jednostek pieniędzy, inni 200. Po zakończeniu gry pomocnikowi eksperymentatora „przypadkiem” wysypywały się ołówki. Paradoksalnie okazało się, że ludzie, którzy dostali więcej pieniędzy, byli mniej chętni do pomocy.

W kolejnym z eksperymentów wzięto do badań ludzi o różnych statusach społecznych i proszono ich odgadywanie emocji przedstawionych na 20 fotografiach. Okazało się, że ludziom bogatym gorzej szło to zadanie niż biednym.

W pewnym eksperymencie uczeni postawili pojemnik z cukierkami. Zaznaczyli, że jest on przeznaczony dla dzieci z innego badania. Okazało się, że bogaci kradli dzieciom cukierki dwa razy częściej niż biedni. Inne badania pokazały, że bogaci ludzie o 30% częściej dokonują kradzieży sklepowych, niż biedni. Nie dlatego że zmusza ich do tego sytuacja, tylko dlatego że czują się uprzywilejowani i że wszystko im wolno. Inny przykład: prawo w Kalifornii nakazuje zatrzymanie się przed czekającym na chodniku pieszym. Kierowcy w tanich samochodach nie złamali nigdy tego przepisu podczas trwania eksperymentu. Z kolei połowa osób w klasie najdroższych samochodów złamała je. Częstotliwość łamania przepisów ruchu drogowego rośnie proporcjonalnie do ceny samochodu. Im więcej mamy pieniędzy, tym paradoksalnie mniej chętnie się nimi dzielimy. Prosty statystyczny fakt z USA; w 2011 roku 20% najbogatszych Amerykanów oddało na cele charytatywne 1,3% swoich dochodów, a 20% najbiedniejszych 3,2%. W różnych eksperymentach psychologicznych udowodniono, że bogaci ludzie statystycznie częściej: kłamią, kradną, oszukują, przyglądają się sobie w lustrze, są hipokrytami (łagodnie oceniają siebie a surowo innych), mniej chętnie się dzielą i częściej dokuczają innym.Wyniki badań pokazują również, że pieniądze sprawiają, że zwiększamy dystans do siebie, rzadziej udzielamy pomocy i rzadziej o nią prosimy. Dają poczucie siły i zwiększają odporność na ból. Sprawiają, że gorzej odczytujemy uczucia innych. Pieniądze dają poczucie samowystarczalności, ponieważ pozwalają realizować cele bez pomocy innych.

Teraz już lepiej rozumiem pewną sytuację, w której się kiedyś znalazłem. Jeden z moich najbogatszych kumpli przeliczał przy mnie gruby plik hajsu, przerwał na chwilę, spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: Pieniądze niszczą każdego, każdego bez wyjątku, po czym jak gdyby nigdy nic powrócił do liczenia pieniędzy.

„Sprawą kluczową jest to, czy posiadasz więcej niż twoi przyjaciele, sąsiedzi i znajomi. Wyniki jednego z badań okazały się szokujące. Zapytano badanych, czy woleliby zarabiać 100 000 funtów, jeśli pensja ich kolegów wynosiłaby 250 000 funtów, czy może 50 000 funtów w sytuacji, gdy koledzy zarabialiby 25 000. Wszyscy wybrali mniejszą pensję, tj. 50 000 funtów, byle zarabiać więcej niż inni”. Liz Hoggard, Jak być szczęśliwym, wydawnictwo Rebis, Poznań 2006, s. 87.

Świadczy to o tym, że gdy chodzi o pieniądze, takie funkcje użyteczności jak: ciepłe ubranie, zaspokojenie głodu i pragnienia, opłacenie rachunków pełnią drugorzędną funkcję. Wszyscy ludzie (biorący udział w badaniu) wolą mieć mniej pieniędzy, czyli de facto mniej posiadać, mniej kupować, byle tylko mieć więcej niż inni. Wprowadza nas to w spiralę ogromnego absurdu, którego sobie na co dzień nie uświadamiamy. Bezmyślnie konsumujemy towary pozbawione funkcji większej użyteczności i usługi, które są nam zbędne, i kompletnie niepotrzebne i nieprzydatne.

Funkcjonalność, smak, jakość, użyteczność w tej całej ludzkiej zabawie z pieniędzmi ma drugorzędne znaczenie, najważniejszy jest status społeczny, pseudo prestiż, subiektywne poczucie, że jest się lepszym i subiektywne odczucie, że jest się kimś lepszym w oczach innych (choć często jest odwrotnie, gdyż wtedy gorzej traktujemy innych). Najczęściej wynika to z zaburzeń psychicznych, niskiego poczucia własnej wartości i chęci udowodnienia w fałszywy sposób, że jest inaczej.

Są ciekawe badania pokazujące, że cena wpływa na ocenę produktów. 578 badanych proszono o ocenę wina. Najtańsze kosztowało 3,49 funta, najdroższe 29,99. Badani mieli wskazać tylko na podstawie smaku, które jest drogie, a które tanie. 53% ludzi udało się wskazać poprawnie drogie i tanie wino białe, natomiast w przypadku wina czerwonego wynosiło odsetek poprawnych wskazań wynosił 47%. Oznacza to tyle, że ludzie w ogóle nie potrafią wskazać, które wino jest drogie, a które tanie, tylko na podstawie smaku, ich skuteczność jest taka jak rzut monetą. W innej wersji badania oszukiwano ludzi i podano im dokładnie to samo wino, ale pod różnymi etykietami i różnymi cenami. Okazało się, że badani twierdzili, że wino „droższe” smakowało im lepiej. Co najbardziej szokujące, mówili prawdę, badanie ich mózgów rezonansem magnetycznym pokazało, że faktycznie ośrodki odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności były bardziej aktywne, gdy ich okłamano, że piją drogie wino!

Im towar jest bardziej prestiżowy i luksusowy, tym większa różnica między kosztami produkcji a ostateczną ceną, czyli tym większym frajerem jest konsument. Wyjątkowo przewartościowanymi produktami są: ubrania, torebki, biżuteria, a szczególnie zegarki. Co one mają ze sobą wspólnego? Otóż produkty te przyczepiamy na zewnątrz swojego ciała. A może osoby słabe psychicznie i o niskim poczuciu własnej wartości zamiast prowadzić ze sobą gierki, po prostu rano przed wyjściem z domu napiszą sobie na czole stan konta, byłoby prościej.

Towary prestiżowe i luksusowe pełnią funkcję psychicznej i społecznej protezy, która ma zrekompensować jakieś braki i słabości w naszej psychice.

Dlaczego nie ma luksusowych np.: młotków, gwoździ, prądu w gniazdku, ziemniaków czy papieru do drukarki? Ponieważ te przedmioty pełnią tylko praktyczną funkcję użyteczności. Z kolei luksusowe są najczęściej są te kategorie przedmiotów, które przyczepiamy do ciała, lub inni nas obserwują podczas ich użytkowania, np. podręczna elektronika, samochody a ostatnio nawet dzięki mediom społecznościowym, wakacje.

Nie zrozum mnie źle, oczywiście, że lepiej jest żyć w komfortowych warunkach, ale po przekroczeniu pewnego poziomu funkcja użyteczności przedmiotów, którymi się otaczamy, nie zwiększa się.
Droga torebka z krokodyla nie sprawi, że zmieścimy do niej więcej przedmiotów. Droga kurtka nie jest cieplejsza. Drogi zegarek nie odmierza lepiej czasu. Drogie auto nie sprawi, że szybciej dojedziemy z punktu A do punktu B. Poza tym nie da rady jechać pięcioma samochodami naraz. Drogie tzw. dzieło sztuki na ścianie nie sprawi, że będziemy bardziej kulturalni, a nasz dom nie będzie piękniejszy.

Przeprowadzono ankietę wśród zarabiających poniżej 30 tysięcy dolarów rocznie; najczęściej stwierdzali oni, że pensja 50 tysięcy dolarów rocznie usatysfakcjonowałaby ich. Z kolei w tych samych ankietach przeprowadzonych wśród osób zarabiających 100 tysięcy rocznie najczęściej stwierdzali, że usatysfakcjonowałoby ich 250 tysięcy dolarów rocznie. Wieczne niezadowolenie z tego, co się posiada, jest procesem nieskończonym i nie jest to kwestia liczby posiadanych dóbr, tylko kwestia psychiki i funkcjonowania mózgu, że bogaci potrafią poczuć się gorzej od jeszcze bogatszych. Pomimo tego, że od lat 60 XX wieku zarobki Amerykanów podwoiły się, odsetek osób deklarujących wysokie poczucie szczęścia pozostał ten sam i wynosi ok. 30%. Inne badania psychologiczne przeprowadzone na 49 ze 100 najbogatszych Amerykanów wykazały, że ludzie ci rzeczywiście byli szczęśliwsi od „plebsu”, ale różnica była minimalna i na pewno nie taka, jak wynikałoby z tak ogromnej różnicy w majątku. Co intrygujące, jeden z tych badanych najbogatszych ludzi świata, którego stać na „wszystko” i mógł robić „wszystko”, stwierdził, że: nie pamięta kiedy w ogóle był szczęśliwy.

Świetnym dowodem na to, jak mózg szybko się przyzwyczaja, są badania z lat 70 XX wieku przeprowadzone przez Philipa Brickmana. Otóż, rozesłał on kwestionariusze do osób, które wygrały na loterii. Badania dotyczyły poziomu szczęścia przed wygraną, chwilę po i rok po tym wydarzeniu. Dla porównania takie same kwestionariusze wysłał do osób, które uległy wypadkom i zostały inwalidami. Okazało się, że rok po wygranej i rok po wypadku poziom szczęścia powracał do poziomu sprzed tych wydarzeń, to zjawisko otrzymało bardzo trafną nazwę, kierat szczęścia.

Żeby była jasność nie jestem przesadnie skromną osobą, ani żadnym ascetą. To nie jest tak, że jestem człowiekiem który jeśli chodzi o materializm jest „ponad tym wszystkim”. Lubię pieniądze i komfort, chciałbym żeby dobrze mi się wiodło i żeby ludzie o tym wiedzieli. Gdybym miał wybierać, jeździć Toyotą albo Lexusem (produkowanym przez Toyotę) jeździłbym Lexusem. Mam od długiego czasu ściśle określone drogie marzenie motoryzacyjne, które chcę spełnić. Wstydziłem się jeździć zdezelowanym golfem III w gazie, choć w z zawożeniu z punktu A do B nigdy mnie nie zawiódł i dostarczył wielu pięknych wspomnień, np. nad morzem czy nad jeziorem. Wydaję mnóstwo pieniędzy na papierowe książki i gazety, choć mógłbym to czytać za darmo na tablecie. Chcę mieć własne, duże, ładne, dobrze wyposażone mieszkanie, a nie żyć w wynajętej kawalerce. Chcę podróżować, bawić się i stawiać kolejki przy barze. Nigdy nie zamawiam najtańszej pizzy. Mam jakieś wewnętrzne opory przed kupowaniem taniej pasty do zębów i to pomimo tego, że słyszałem o wynikach badań porównujące ich skład chemiczny z innymi. Mam 65 calowy telewizor, którego prawie wcale nie używam. Kupiłem rower na który przez dwa lata wsiadłem jakieś pięć razy. Przez własną głupotę straciłem mnóstwo pieniędzy. Przebalowałem dużą część swojego budżetu, nic z tego nie mając. Zmierzam po prostu do tego, że w życiu trzeba zachować zdrowy balans. Zarówno bieda i luksus (ten zbędny i pozbawiony funkcji użyteczności) to zło.

Jest takie francuskie powiedzenie, że pieniądz jest dobrym sługą, ale złym panem. Żyjmy tak, by mieć władzę nad pieniędzmi a nie pieniądze władzę nad nami. Pieniądze powinny mieć funkcje użyteczności i być narzędziem w pozyskiwaniu pięknych wspomnień, a nie „psychiczną protezą”.

 

Źródła:

  1. Ewa Nieckuła, Rachunek radości, „Focus”, wrzesień 2013, s. 78.
  2. http://badania.net/mam-pieniadze—mam-wszystko
  3. „Focus extra” grudzień 2012 /styczeń 2013, s. 4.
  4. Marek Matacz, Nieczuły jak bogacz, „Do Rzeczy” nr 18, 28 kwietnia–4 maja 2014, s. 88–89.
  5. https://joemonster.org/art/35922
  6. Liz Hoggard, Jak być szczęśliwym, wydawnictwo Rebis, Poznań 2006, s. 87.
  7. http://www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/smak-to-za-malo
  8. http://badania.net/przyjazn-wazniejsza-od-pieniedzy
  9. http://badania.net/ekonomia-szczescia

Komentarze

Share: