Jak osiągnąć sukces? Czyli niemotywacyjny niekołczingowy poradnik oparty na osiągnięciach nauki.

Uprzedzam, ten wpis nie będzie żerował na ludzkich marzeniach, jak to często ma miejsce w przypadku niektórych pisarzy, mówców motywacyjnych i „kołczów”, którzy biorą pieniądze, ale na nic nie dają gwarancji i za nic nie biorą odpowiedzialności. Nie będzie bzdur w stylu: możesz wszystko albo trzeba zacząć myśleć jak miliarder lub przyciągnij myślami to czego pragniesz. Będzie za to szczera prawda i brutalna rzeczywistość.

W ludzkiej motywacji istnieje coś takiego jak silne parcie na osiągnięcie sukcesu (szczególnie w kulturze Zachodu). Bardzo często (ale nie zawsze) wynika to z tego, że ludzie pragną skupiać na sobie uwagę, być; podziwiani, sławni, bogaci, mieć władzę i prestiż. Najlepszym na to sposobem jest osiągnięcie sukcesu. Półki w księgarniach uginają się pod książkami z gotowymi receptami na sukces, celebryci w wywiadach powtarzają, że każdy może osiągnąć sukces wystarczy tylko być tak wspaniałym człowiekiem, mieć tak ciężko w życiu i tak ciężko pracować jak ów celebryta (chodzi tu tylko o kreowanie swojego wizerunku). Prawda jest jednak taka, że każdy nie może osiągnąć sukces, bo nie pozwala na to matematyka. Konkursy, zawody, castingi, przetargi wygrywa tylko jedna osoba, po to by większość przegrała i nie osiągnęła sukcesu. Nie ma gotowych, sprawdzonych w 100% skutecznych recept na sukces. Choćbym nie wiem ile książek o sukcesie byś przeczytał/a, ile byś wykładów mówców motywacyjnych nie wysłuchał/a wszystko to co usłyszysz wprowadzając w życie, choćby nie wiem ile pieniędzy byś wydał/a na tzw. „kołcza”, choćby nie wiem jak bardzo byś chciał/a być tym kim nie jesteś. To i tak może rozjechać cię ciężarówka, możesz umrzeć na raka albo możesz poślizgnąć się wychodząc z wanny i cały twój sukces szlag trafi. Można również osiągnąć sukces w ogóle się o to nie starając. Można stać się sławnym przez przypadek albo urodzić się bogatym, np. w jakiejś rodzinie królewskiej, nigdy w życiu ciężko nie pracować, a jednak żyć jak człowiek sukcesu i z lansu uczynić najważniejszy element swojego życia.

Bez wątpienia sukcesu w życiu nie osiągną frajerzy; osoby głupie i naiwne np. takie które są w stanie zapłacić kilkanaście tysięcy złotych za szkolenie oszustowi, znanemu „kołczowi”, bez możliwości reklamacji i zwrotu pieniędzy w sytuacji gdy tego sukcesu się nie osiągnie. Nie ukrywam że żerowanie na ludzkich marzeniach uważam po prostu za niemoralne.

Szacuje się, że 95% porad w różnych poradnikach dotyczące tego jak żyć, nie zostało poparte żadnymi badaniami. Po prostu nie ma na nie eksperymentalnego dowodu, potwierdzających ich słuszność i skuteczność.  A tylko coś co jest udowodnione doświadczalnie może mieć status pt. „potwierdzone naukowo”. Jeżeli coś takie nie jest, to są to tylko przypuszczenia i fantazja pisarza lub „kołcza”.

Nie wierz w bzdury bez pokrycia tylko zaufaj nauce. Nauka co prawda nie daje żadnych gwarancji na osiągnięcie w życiu sukcesu, ale potrafi wskazać jak zwiększyć prawdopodobieństwo by ten sukces osiągnąć.

Srully Blotnick przeprowadził badania na 1500 absolwentów uczelni wyższych i podzielił ich na dwie grupy. W grupie pierwszej znalazło się 1245 osób (83%) którzy zadeklarowali, że motywują się głównie osiągnięciem sukcesu finansowego, a dopiero potem chcieli realizować swoje pasje. W drugiej grupie znalazło się 255 osób (17%) osób którzy zadeklarowali, że najpierw chcą realizować swoje pasje, a pieniądze stawiali na dalszym miejscu. Po 20 latach przebadano ponownie te osoby, okazało się że było tam 101 milionerów. Jednak paradoksalnie 100 milionerów pochodziło z tej mniejszej 17% grupy dla których pieniądze nie były najważniejsze, a którzy kierowali się w życiu pasją. A tylko 1 osoba została milionerem z 83% grupy dla której pieniądze były najważniejsze. Jak widać sukces to tylko efekt uboczny robienia w życiu tego co się kocha.

W innym badaniu podzielono studentów na 3 grupy. 1. Symulacji pozytywnego wyniku, w którym studenci mieli sobie wyobrazić, że dostali pozytywną ocenę. (codziennie przez tydzień, przez ok. 10 minut) 2. Symulacji procesu, w grupie tej studenci mieli wyobrażać sobie wszystkie działania prowadzące do osiągnięcia pozytywnego wyniku np. czytanie książek, robienie notatek, walka z pokusami które odciągają od nauki itp. (codziennie przez tydzień przez ok. 10 minut). 3. Grupa kontrolna, te osoby nie dostawały żadnych poleceń, mieli uczyć się tak jak zwykle. Po tygodniu przeprowadzono egzamin. Okazało się że najlepsze wyniki uzyskały osoby z grupy symulacji procesu. Jednak intrygujące jest to, że najgorzej wypadły osoby z grupy symulacji pozytywnego wyniku, gorzej nawet od grupy kontrolnej. Symulacja pozytywnego wyniku: 11,57 godzin poświęconych na naukę i 72,57% wynik z egzaminu. Symulacja procesu: 16,07 godzin poświęconych na naukę i 80,6% wynik z egzaminu. Grupa kontrolna: 14,5 godzin poświęconych na naukę i 77,68% wynik z egzaminu (średnie wyniki).

A więc mit pozytywnego myślenia w osiąganiu sukcesów został obalony przez naukę, często przynosi ono skutki odwrotne od zamierzonych. Oczywiście wyobraźnia i symulacje w głowie, pomagają w osiąganiu sukcesu. Załóżmy, że chcesz być osiągającym sukcesy piłkarzem, zamiast wyobrażać sobie jak podnosisz puchar, wyobraź sobie jak wykonujesz np. 100 rzutów karnych w najgorszą pogodę, aż ci noga zdrętwieje, a potem to po prostu zrób. Chcesz zostać lekarzem? Zamiast wyobrażać siebie w kitlu, wyobraź sobie jak się uczysz i jak odmawiasz znajomym wyciągającym cię na piwo. Dzięki wizualizacji największych problemów i przeszkód w drodze do osiągnięcia sukcesu, przygotowujemy się i planujemy jak te trudności pokonać. Problemy nas wtedy nie zaskakują i jesteśmy przygotowani do reakcji, podejmując przemyślaną decyzję. Jak widać w osiąganiu sukcesów właśnie konstruktywne negatywne myślenie, które przygotowuje do podjęcia wyzwań jest skuteczniejsze niż „zaklinanie rzeczywistości” – pozytywne myślenie i konsumowanie sukcesu w swojej wyobraźni. (Jako ciekawostkę dodam, że w jakiejś audycji w radiu słyszałem, że osoby pozytywnie myślące są gorszymi inwestorami giełdowymi i częściej ulegają wypadkom, co w sumie brzmi logicznie.) Lepsze od (tylko) pozytywnego myślenia, które w żaden sposób nie kształtuje rzeczywistości jest pozytywne działanie. Czyli aktywność, która zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia pozytywnego rezultatu i tworzenie sytuacji dogodnych do występowania pozytywnych rzeczy.

W osiąganiu sukcesu ważna jest umiejętna walka z pokusami, a właściwie nie wystawianie się na nie. Dla przykładu weźmy „test pianki”. Badanie polegało na tym, że dzieci w pokoju siadały przed słodką pianką. Eksperymentator mówił dzieciom, że mogą od razu ją zjeść, ale jeśli poczekają chwilę to dostaną dwie, w każdej chwili dzieci mogły skorzystać z dzwonka i zjeść słodką piankę. Maluchy musiały wytrzymać 15 minut, ale o tym nie wiedziały. W eksperymencie wzięło udział 653 dzieci, z których 15 minut wytrzymało 30%. Po 20 latach udało się dotrzeć do większości osób. Okazało się, że badani którzy jako dzieci potrafili poradzić sobie z pokusą osiągały lepsze wyniki na maturze, miały mniejsze problemy z zachowaniem, koncentracją, więcej zarabiały, brały mniej kredytów i utrzymywały przyjaźnie.

W osiąganiu sukcesów duże znaczenie ma upór i konsekwencja. Z kolei upór bierze się głównie z uzasadnienia wewnętrznego. Trzeba nadać sens, znaczenie i cel temu co się robi.

W jednym z badań sprawdzano skuteczność i efektywność wykonywanej pracy przez telemarketerów. Otóż pracownicy ci dostali to samo zadanie, mieli zbierać pieniądze, ale połowie powiedziano jaki jest cel zbierania tych pieniędzy i w jaki sposób zostaną one wydane. A drugiej połowie nic nie mówiono. Okazało się że osoby które znały sens i cel wykonywanej przez siebie pracy były o wiele bardziej skuteczne. To jest po prostu niemożliwe by zmobilizować pracowników do lepszej, wydajniejszej i bardziej kreatywnej pracy, wtedy gdy pracują oni tylko i wyłącznie po to by przeżyć i zapłacić rachunki. Oraz wtedy gdy pracownicy są przekonani, że jednym celem istnienia firmy jest zwiększanie stanu konta szefa. Firma funkcjonuje gorzej wtedy gdy pracownicy nie mają żadnej autonomii i nie mogą składać propozycji co usprawnić (bo szef zawsze wie lepiej).

Weźmy przykład sportowca osiągającego wielkie sukcesy, skoczka narciarskiego Adama Małysza. On w wywiadach nie mówił że musi wygrać, albo że musi zdobyć medal, za to często powtarzał że musi oddać dwa dobre skoki. Jak widać na jego przykładzie medale i zaszczyty to tylko efekt uboczny oddania dwóch dobrych skoków, czyli robienia tego co się kocha. Utknęła mi też w pamięci wypowiedź osiągającego wielkie sukcesy mistrza UFC Conora McGregora (której nie mogłem odnaleźć w odmętach internetu). On powiedział o sobie coś w stylu; Nie jestem utalentowany, ja mam obsesję. Rzeczywiście, żeby być w czymś naprawdę dobrym, wybitnym, osiągającym wielkie sukcesy trzeba zbliżyć się do granicy szaleństwa, trzeba mieć obsesję.

Jeśli pragniesz sukcesu tylko dla pieniędzy i podziwu, to znaczy że masz uzasadnienie zewnętrzne, a nie wewnętrzne. Oznacza to, że gorzej będziesz wykonywać zadania, które cię do tego sukcesu prowadzą, gdyż najbardziej skuteczni jesteśmy wtedy gdy mamy uzasadnienie wewnętrzne. Więc lepiej od razu daj sobie spokój, szkoda twojego czasu, pracy i zaangażowania.

Załóżmy że osiągniesz w życiu sukces… No i co z tego? Będziesz posiadać więcej przedmiotów, mieć więcej sławy i większy status społeczny. I co? To już? To wszystko? To jest powód dla którego warto dzień w dzień wylewać litry potu na treningu, albo codziennie zapamiętywać mnóstwo informacji i rezygnować z życia towarzyskiego? Naprawdę to jest powód wart tylu wyrzeczeń i rezygnacji z większości przyjemności w życiu? A może prościej pokochać sam proces dążenia do sukcesu, mordercze treningi, jakąś dziedzinę nauki, albo nadać sens i misję przedsiębiorstwu którym się zarządza, inny niż tylko generowanie zysków. Jeśli robisz to co kochasz to zawsze wykonasz o jeden telefon więcej, przeczytasz jedną stronę więcej, wyślesz jeden mail więcej, zostaniesz o minutę dłużej na treningu niż wtedy gdy będziesz mieć chciwą motywację i pragnienie podziwu. Na najwyższym poziomie sportowym czy zawodowym właśnie te drobne różnice nabierają ogromnego znaczenia. Ludzie osiągający sukcesy ciężko, regularnie, konsekwentnie na to pracują, ale robią to głównie po to by realizować swoje pasje, a nie po to być podziwianym czy bogatym. Sława i pieniądze to tylko efekt uboczny robienia tego co się kocha.

Pamiętaj że można osiągnąć wielki sukces; być bogatym, sławnym podziwianym, posiadać zdrowe ciało i mieć rodzinę, a i tak być nieszczęśliwym i mieć depresję. Praktycznymi na to negatywnymi przykładami są np. Anthony Bourdain, Chester Bennington i Tim Bergling (Avicii), którzy popełnili samobójstwa. A byli to ludzie, którzy osiągnęli ogromny sukces i którzy mieli życie teoretycznie jak snu, o jakim większość może tylko pomarzyć.

Nie bądź lepszą wersją samego siebie, bądź sobą i nie uzależniaj swojego szczęścia od posiadania pieniędzy czy prestiżu lub od tego co wydaje ci się, że ludzie powinni o tobie myśleć albo od subiektywnie rozumianego sukcesu. Zamiast wydawać pieniądze na pseudo kursy i pseudo poradniki pseudo pisarzy oraz słuchać pseudo psychologów, po prostu postaw kolejkę przy barze albo zadzwoń do starego przyjaciela nie mając w tym kompletnie żadnego interesu. I pamiętaj o tym co wiedzieli już starożytni; pieniądz jest dobrym sługą, ale złym panem. To, że udowodnisz komuś, że posiadasz więcej pieniędzy czy masz większy prestiż, albo że możesz wyglądać inaczej, nie oznacza że będziesz miał/a większy szacunek czy więcej przyjaciół, czy mieć więcej miłości, a to właśnie bycie sobą i dobre relacje międzyludzkie są kluczem do szczęścia, co potwierdzono w wielu badaniach psychologicznych. (jest to temat na kolejny duży wpis).

Podsumujmy teraz potwierdzone naukowo sposoby zwiększające prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu. Ciężka regularna praca, upór i konsekwencja, strategie radzenia sobie z pokusami, konstruktywne negatywne myślenie; wizualizacja przeciwności, która przygotowuje odpowiednie reakcje na problemy. Pozytywne działanie kształtujące korzystnie rzeczywistość (zamiast tylko pozytywnego myślenia). Skupienie się na procesie dążącym do celu, a nie tylko na celu. Uzasadnienie wewnętrzne tego co się robi, nadanie celu sensu i znaczenia tego co się robi. Pasja i obsesja na punkcie wykonywanych czynności. I najważniejsza zasada; RÓB TO CO KOCHASZ. Jeśli robisz to co kochasz to już wygrywasz, a wtedy tzw. sukces – podziw i pieniądze stają się tylko mało znaczącym efektem ubocznym.

 

Źródła.:

1. Fragment mojej książki pt. „Sens wszystkiego” (premiera wkrótce)

2. Niewolnicy nawyków https://www.youtube.com/watch?v=2hOsUa863mE

3. Kapitan-prezes – czyli rzecz o byciu liderem – dr Marcin Kochanowski (audio) https://www.youtube.com/watch?v=_hxJco3z6Po&t=140s

4. http://jaceklapinski.pl/sztuka-sukcesu-fragmenty-z-rozdzialu-szostego/

5. Co zrobić, aby realizować marzenia i cele? Symulacje mentalne – dr Ewa Jarczewska-Gerc https://www.youtube.com/watch?v=1kCZVl0N7Aw&t=1628s

6. http://badania.net/test-pianki-przewiduje-sukces-zyciowy/

7. Talent czy wysiłek? Dlaczego promujemy kulturę talentu zamiast docenić wytrwałość – dr Konrad Bocian https://www.youtube.com/watch?v=igZcbR1zUPw&t=790s

Komentarze

Share: